216

Melduję się z nowym, kulturalno-ankietowym postem!

Jak zdążyliście zapewne zauważyć, zmieniłam wygląd bloga, dość diametralnie, tworząc sobie taką namiastkę profesjonalizmu, wiecie jak to jest :D
I z tego miejsca kieruję do Was fundamentalne pytanie-jest ok?? Szczerze mi tu! Chciałabym jeszcze zmienić nieco kolorystykę, a co z tym idzie również i nagłówek, ale cóż, sama tego nie zrobię, a moja najlepsza pani grafik(:*) nie ma dostępu do sprzętu. Zastanawiam się też czy jest sens w umieszczaniu w menu stron "książki" i "przepisy", bo możecie je znaleźć w kategoriach, a nie wiem właściwie czy ktokolwiek z nich korzysta. Z góry dzięki za wszelkie opinie :)

A teraz kilka moich, na temat ostatnich czytadeł.


Jest to pierwsze wydanie specjalne magazynu English Matters, które wpadło w moje ręce, więc niestety nie mogę porównać go do innych, mogę za to z całym przekonaniem powiedzieć, że każdy artykuł czytałam chętnie, bez pokusy ominięcia go, tak jak to bywa w przypadku działu sportowego na przykład.
"Wash your mouth out!" jest moim faworytem tego numeru-po raz kolejny doświadczam niezwykłego bogactwa słów w języku angielskim, nawet, jeśli chodzi o przekleństwa. Z artykułu dowiemy się jak łatwo można przeinaczyć zwrot, który miał kogoś obrazić, tak by nabrał zupełnie innego znaczenia, poznamy mnóstwo określeń, których żaden nauczyciel nam nigdy nie poda(a przecież to też jest ważne, nie? Wypada zareagować, kiedy ktoś z kamienną twarzą, jak to Brytyjczycy mają w naturze, rzuca w naszą stronę jakąś obelgę) oraz poznamy sposób na przeklinanie Irlandczyków.
"What's in a language" traktuje o najpopularniejszych mieszankach językowych, a dokładniej-wpływach i, hm, potędze języka angielskiego pośród wszystkich innych. Przeczytamy tu m.in jak tenże język wyparł francuski, który długi czas utrzymywał się na salonach, co nieco o naszych zapożyczeniach i coś, co mnie zaskoczyło(choć właściwie nie powinno)-Spanglish jako najsłynniejsza odmiana językowa.
Dalej znajdujemy artykuł dotyczący slangu, jego pochodzeniu i przeróżnych odmianach, tłumaczenie piosenki idealnie wpasowującej się we wspomnianą przeze mnie tematykę, gdyż jego autorem jest hiphopowy duet Outkast.
W numerze poświęconym w całości językowi nie może zabraknąć również ważnych postaci, które przyczyniły się do zmian i kształtowania się angielskiego oraz tych, dzięki którym w krajach anglojęzycznych panuje dziś dużo większa tolerancja wobec homoseksualistów niż chociażby w Polsce. To właśnie oni, poprzez słowa i dzięki słowom wywalczyli większe zrozumienie i akceptację "miłości, której nazwy nie ośmiela się wypowiadać".
Coś o odmiennej kulturze również się znajdzie-poznajemy Nigerię,która to pod względem językowym przypomina biblijną Wieżę Babel(aż 521 języków, którymi liczni mieszkańcy Afrykańskiego państwa posługują się na co dzień, w zależności od przynależności do grupy etnicznej).
Dwa ostatnie artykuły zaś pokazują czytelnikom język od strony technicznej, czyli od pierwszego sms-a do sextingu(o którym to niewiele poczytamy, gdyby to słowo wzbudziło czyjąś ciekawość :D)i przegląd programów pomagających w nauce angielskiego.
Wydanie Specjalne nr 10 jest skarbnicą wiedzy dla chcących czegoś więcej niż stricte nauki języka. Porusza kwestie różnic na przestrzeni wieków, w przystępny sposób podsuwa istotne nazwiska i fakty historyczne, niekoniecznie ważne na lekcjach historii, ale dla formowania języka wręcz przeciwnie, traktuje o kulturze, no i jak zwykle wzbogaca nasz zasób słów i umożliwia odsłuchanie większości artykułów. Zdecydowanie jeden z najlepszych numerów czasopisma. :)

Dziękuję wydawnictwu Colorful media za umożliwienie nauki w przyjemny sposób :)



Podróżnicze książki Pawlikowskiej czyta mi się dobrze, łatwo i przyjemnie-to fakt. I chyba główna zaleta właśnie tej relacji z podróży. Autorka ma własny styl opisywania tego, czego doświadcza w odległych krajach i przedstawia nam własną, subiektywną perspektywę, co właściwie można uznać zarówno za plus, jak i minus. Podoba mi się wszystko, dopóki autorka nie zaczyna narzekać na Europę, jej mieszkańców oraz chrześcijaństwo, a na tych 320 stronach spotkać się z podobną krytyką można zdecydowanie zbyt często. Przede wszystkim-duża przesada. Dlaczego to właśnie wyznawcy chrześcijaństwa są tymi najgorszymi, dewotami, którzy posłusznie chodzą do kościoła, ale poza nim są okrutni, źli, zazdrośni i jedzą mięso? Myślę, że jednak to nie konkretna religia jest zła. Jestem bliższa stwierdzeniu, że to ludzie, konkretne osoby, jednostki, a pośród nich znaleźć się może wyznawca każdej religii świata. Nawet islamu, który Pawlikowska nazywa "najbardziej pokojową i łagodną religią".(Pomijając wyznawców ortodoksyjnych). Poza tym, pani Beata zbyt generalizuje-nie każdy europejczyk jest chrześcijaninem!
Pragnę zauważyć, że zmiany pomiędzy naszą cywilizacją, a chociażby tajlandzką są duże, zwłaszcza, jeśli chodzi o rozwój technologii, poziom życia, etc, więc siłą rzeczy, jesteśmy inni-inaczej jemy, inaczej pracujemy, inaczej funkcjonujemy. Czy to, że mamy dostęp do internetu, telewizji czyni nas gorszymi? A czy to nie dzięki wysokiemu rozwojowi medycyny na przykład, lekarze w Europie mogą ratować mnóstwo żyć ludzkich, podczas gdy śmiertelność w miejscu zwiedzanym przez autorkę jest zdecydowanie większa. Owszem, wiele złego wynika z wszechobecnych w naszym świecie mediów, ale wydaje mi się, że dobro, które możemy z nich czerpać, równoważy te negatywne skutki.
Chciałam jeszcze wspomnieć o teorii Pawlikowskiej co do podróżowania w Europie(tak, tak, tej okropnej, złej, zdemoralizowanej). Uważa ona, że nie da się prawdziwie podróżować i poznawać świata na naszym kontynencie, bo wszędzie czekają luksusowe hotele, zaplanowane wycieczki-jednym słowem komercja. Hm. W stolicach i większych miastach zapewne tak. Ale jest cała masa miejsc, które są zjawiskowe i nie koniecznie nastawione na jak największy zysk i nie udogadniające turyście wszystkiego, jak tylko się da. Tego jestem pewna.
Zauważyłam też pewną dziwną tendencję autorki do masochizmu...fascynują ją brudne prześcieradła i pluskwy żerujące pod łóżkiem w obskurnych hotelach, hmm...
Podoba mi się za to idea wyznawania wszystkich religii. Wiara w Boga, po prostu. Bez bezsensownych dogmatów stawianych przez urzędników kościelnych i przedstawicieli wiary, którymi często sami się mianują, ale bycie dobrym człowiekiem, kochającym świat i ludzi wokół. I niech ten miły akcent zakończy moją opinię o "Blondynce na Bali" :)

Spodoba Ci się również

4 komentarze

  1. Blog wygląda naprawdę profesjonalnie.;) Wiem ile pracy to kosztuje, bo dopiero zaczynam i siedziałam nad tym pare łądnych godzin. Wszystko jest tu przejrzyste, łatwe do znalezienie, więc nie widzę potrzeb większych zmian. Pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się nowy wygląd bloga. A zakładki "książki" i "przepisy" są bardzo przydatne jeśli chcemy coś szybko znaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest bardzo ładnie, ale jeśli mam być szczera to teraz bardzo dużo blogów ma taki szablon, a fajnie jak każdy się czymś wyróżnia... No ale najważniejsze żeby podobało się Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nowy wygląda jest bardzo ładny, najważniejsze jest jednak Twoje zdanie ;)
    Do przeczytania "Blondynki na Bali" przymierzam się od dawna, ale jakoś nigdy się nie mogę się za to zabrać.

    OdpowiedzUsuń

It means a lot, thank You!

Subscribe