212
Całe mnóstwo zdjęć. Kilkanaście filmików.
Dziesięciogodzinne smutkowe wspominanie i przewijanie wstecz tych dwóch tygodni podczas drogi powrotnej.
Tak jak przewidywałam-byłam w tym miejscu bodajże po raz piąty, ale jeszcze nigdy tylu zdjęć nie przywiozłam, nawet za pierwszym razem, kiedy wszystko dopiero poznawałam. Wiedziałam, że pobyt z Nim zmieni wszystko-na lepsze, na nowo, razem.
Poza tym...biorąc pod uwagę poprzedni rok, czułam się tak cudownie wolna! Szczęśliwa. I jak najbardziej na swoim miejscu.
Na poprzednim wyjeździe stresowałam się niemal każdą zmianą posiłkową. A teraz jadłam tyle pyszności! Na samą myśl o cieście daktylowym mi się robi smutno, a jeszcze jak pomyślę, że On siedział tuż obok...
Niby wszędzie dobrze, ale...było najlepiej.
A zamiast ogarniać pokój, już zmontowałam dla Was filmik. TU :)
Zdjęcia będę dodawać sukcesywnie na moim foto-tumblrze!