­

40.

Troszkę długo mnie tutaj nie było, wybaczcie. Aczkolwiek codziennie staram się napisać coś krótkiego na moim drugim blogu - projekt 365 dni. Sama nie wiem, dlaczego zdecydowałam się go prowadzić, to była nagła decyzja pod wpływem chwili, ale skoro już zaczęłam, mam zamiar to ciągnąć tak długo, jak dam radę. :)
Obecnie nachodzą mnie ponure myśli dotyczące żywota tego bloga, spowodowane jest to zapewne moim niezmiennie złym nastrojem i brakiem jakichkolwiek chęci do życia. Odrobinę trudny okres nastał w mym życiu i cały czas się z tym zmagam. Dlatego wybaczcie, gdy zacznę pisać od rzeczy bądź moje notki będą mało interesujące.


"Smother" 
"Nieszczęścia chodzą parami" 2008
czas trwania: 1 godz. 32 min.
gatunek: Dramat, Komedia
produkcja: USA 
reżyseria: Vince Di Meglio

O co chodzi? 
Bohaterem filmu jest Noah Cooper-dorosły mężczyzna, który doskonale wie, co oznacza przysłowie "nieszczęścia chodzą parami", gdyż doświadcza je na swojej własnej skórze. Biedak, nie dość, że zostaje wyrzucony z pracy, a na jego głowę zwala się ekscentryczna rodzicielka wraz z hordą swych ukochanych psiaków, żona wręcz nie daje mu spokoju w kwestii powiększenia rodziny.Czy Noah jest w stanie znieść to wszystko bez większego uszczerbku na zdrowiu? Jak poradzi sobie z tym wszystkim, co nastąpiło nagle i nie dało mu ani chwili do zastanowienia?

W mojej opinii...
Cóż, od razu na wstępie przyznaję, że film nie porywa. Nie wiem z jakiej racji jego gatunek został określony jako dramat, a i komedia z niego kiepska. Może to wina mojego braku humoru, a może reżyser/aktorzy nie wywiązali się ze swego zadania w pełni... W każdym razie nie jest to produkcja, którą koniecznie trzeba zobaczyć. Owszem, fanom Diane Keaton może przypaść do gustu, ale wielbiciele Liv Tyler nie będą zachwyceni-ponoć "Smother" to jeden z najgorszych filmów z jej udziałem. Cóż, to by wyjaśniało, dlaczego nie doczekał się premiery w kinach, został jedynie wydany na DVD. Moja ocena: 4/10

Odpowiada Wam taka forma opiniowania filmów & książek? :) Kolejna jednak będzie dłuższa, dzisiejszą pisałam w pośpiechu, więc troszkę ją pozbyłam.
A następny w kolejce post kulinarny!

Btw, mam małe zapytanko do wszystkich dziewczyn z kulinarnych/dietetycznych/śniadaniowych blogów. Nie byłaby któraś z Was chętna, by pomóc mi uporać się z ułożeniem jakiegoś jadłospisu? Kompletnie nie umiem się za to zabrać, nie wiem jak, co jeść, potrzebuję pomocy, naprowadzenia, by nie oszaleć. A już w poniedziałek mam kolejną wizytę u terapeutki, i nie mogę pójść "z niczym". Do tego mam dość ciągłych kłótni i walk z mamą w kuchni. Byłabym bardzo, bardzo, dozgonnie wręcz wdzięczna.

Spodoba Ci się również

Subscribe