XXXII
Zdecydowanie nie lubię powrotów do szkoły. Do ferii jeszcze ponad miesiąc. A czas płynie nieubłaganie. Zapewne, zanim się obejrzę, nastanie marzec. A końcem marca czeka mnie egzamin DSD, którego "odrobinkę" się obawiam. Wszystko byłoby w porządku, gdybym nie musiała rozmawiać po niemiecku, ugh. Z NIEMCEM. No przecież on mnie nie zrozumie, pomimo wszelakich chęci, zarówno moich, jak i z jego strony. Cóż, trudno, sama chciałam. Próbować zawsze warto, a nóż mi się uda. A konsekwencji za nie zdanie nie ma żadnych, więc nic nie tracę. (Urażona duma i wstyd na wieki? Co tam, przeżyjemy!)
A dzisiaj-przepis na trufelki kawowe! Jest to przysmak dla każdego, kto nie lubi przesadnie słodkich przekąsek. Tak przypadły do gustu świątecznym gościom, że na drugi dzień ich zabrakło-tata był niepocieszony. Zasmakowały nawet mojej babci, która jest wyjątkowo wybredna jeśli chodzi o słodycze. Pierwotna wersja przepisu stąd.
~ 150g gorzkiej czekolady
~ 250g serka mascarpone
~ 1,5 łyżki kawy rozpuszczalnej, rozpuszczonej w łyżce gorącej wody, następnie ostudzonej
~ szklanka zmielonych migdałów
Czekoladę topimy nad gotującą się wodą, następnie lekko studzimy. Serek mascarpone miksujemy krótko, do lekkiego napuszenia. Dodajemy łyżeczkę ostudzonej kawy, mieszamy. Do powstałej masy dodajemy roztopioną, ostudzoną czekoladę, krótko miksujemy.(Jeśli zrobimy to zbyt długo, masa się zwarzy.) Wsypujemy zmielone migdały, dokładnie mieszamy. Całość umieszczamy w miseczce, przykrywamy folią i odstawiamy do lodówki, do czasu, aż będzie można z niej formować kulki. (ok 20 minut powinno wystarczyć)