­

74

Uch, uch, witam Was z upalnego i dusznego Krakowa, gdzie pomimo burzy nie ochłodziło się ani odrobinę. Wczoraj wieczorem wróciłam z dwutygodniowych wczasów nad morzem, z małego  miasteczka w gminie Rewal,gdzie brak zasięgu i internetu uniemożliwiał mi jakiegokolwiek kontaktu z tym całym światkiem blogowym, etc, ale szczerze mówiąc, jakoś specjalnie mi tego nie brakowało. Dziś rano, gdy postanowiłam nadrobić wszelkie zaległości, mój humor diametralnie się zmienił, odechciało mi się wszystkiego. Ale na szczęście, powoli mija mi ta przedziwna przypadłość.
Jak było? Hmm...bardzo różnie. Wiele trudnych chwil, zdecydowanie zbyt mało uśmiechu, ale podsumowując, nie było jakoś bardzo źle. Zdjęć niestety brak-przynajmniej takich, na których widniałabym ja, a które nadawałyby się do publikacji. A nie, przepraszam, jest śniadanko:

czyli moje pierwsze spotkanie z masłem orzechowym-z bananem pycha, bez dodatków nieco gorzej.


i moje stópska na plaży. O, mam jeszcze fotografię morza, jak co roku.


Hm, na dziś to by było chyba na tyle, gdyż zaraz mam zamiar dokończyć oglądanie Cherrybomb, a następnie pójść spać. No i muszę na nowo wkręcić się w blogowanie, bo (jak widać) zapomniałam, jak pisać porządne posty :D

Jeśli ktoś ma jakieś pytania-proszę tutaj
Fanpage moich fotografii

I do napisania, mam nadzieję już wkrótce! Czego oczekujecie w następnej notce, hmm? :>

Spodoba Ci się również

Subscribe