70
Okej, najwyższy czas by przeskoczyć na kolejny etap. Przecież nie mogę do końca życia obskubywać ziaren słonecznika z chleba i wypluwać, gdy tylko je wyczuję. Gorszy dzień, trudne chwile, tego nie ominę. Ale ponad wszystko chcę wreszcie żyć w pełni normalnie. Bez picia odżywek, bez kontrolowania posiłków i ruchu, chcę móc biegać, jeździć na rowerze, sięgnąć z własnej woli po to, na co mam ochotę. Smakować życie. Ale dlaczego, cholera, wszystko przesłania mi mój wielki tyłek i brak płaskiego brzucha? Czy to naprawdę jest takie istotne? Przecież nie powinno...
Hmhmhm, jako że wśród blogów śniadaniowych istnieje akcja "Naleśnikowa sobota", pozwolę sobie na dołączenie i zaprezentuję Wam mój dzisiejszy, pyszny, mocno owocowy, najważniejszy z posiłków.