alfabet zdrowia psychicznego - halo effect

Kolejne miesiące mijają, a czas odmierza kolejna litera alfabetu, którą chcemy wraz z Kaliną dla Was rozszyfrować w naszym cyklu wpisów. I choć zdecydowanie nie jest to rzecz łatwa - pod względem merytorycznym wymaga przygotowania, ale i jeśli chodzi o odbiór, bo jednak przyjemniej czyta się teksty mniej zobowiązujące - to taka trochę nasza mała misja. Osobiście dla nas istotna. Dlatego chodźcie, zapraszamy Was na kolejną odsłonę.


Przed rozpoczęciem studiów nie zastanawiałam się nigdy tak na serio, do czego, poza myśleniem, służy mózg i jak wpływa na nasze codzienne decyzje, ale i często nieświadome funkcjonowanie. Gdzieś tam niby się wie, że to on utrzymuje nas przy życiu, ale zwykle postrzegałam to jako czystą fizjologię - coś na zasadzie serca - dopóki pompuje krew, żyjemy, analogicznie, dopóki nie nastąpi poważne uszkodzenie układu nerwowego - mózg daje nam życie. Poprzez taki sposób patrzenia, pomijałam masę szczegółów, z pozoru prozaicznych, a jednak mających znaczenie ewolucyjne, bez których nasi przodkowie mieliby, cóż, mały problem. Bo wiecie co liczy się dla naszych umysłów najbardziej? Oszczędność i szybkość. Wciąż, bo teraz w zamian za niebezpieczeństwa w postaci dzikiej zwierzyny mamy przeładowanie informacjami, które bombardują nas z każdej strony, a także ogromną ilość stymulacji. I dlatego właśnie powstały liczne mechanizmy, mające zapewnić nam natychmiastową reakcję przy minimalnym wysiłku. Halo effect, o którym dzisiaj chcę Wam opowiedzieć, jest jednym z nich.

Efekt halo, inaczej efekt aureoli jest jednym z najlepiej udokumentowanych zjawisk w psychologii społecznej i ma duży związek z tym, co potocznie zwiemy wpływem pierwszego wrażenia. Widząc dobrze wyglądającą i schludną osobę, automatycznie zakładamy, że jest ona inteligentna czy godna zaufania. Niczym aureolę, rozciągamy swoje uczucie dotyczące jednej cechy, często zewnętrznej, widocznej od razu, na inne, logicznie zupełnie niepowiązane. I o ile dla ludzi pierwotnych faktycznie mogło mieć to coś wspólnego z prawdą - ktoś, kto wygląda dobrze, musi sobie dobrze radzić, bo inaczej jego ciało znaczyłyby ślady przegranych bitew, nie miałby co jeść i generalnie marność - o tyle dziś ten odziedziczony mechanizm natychmiastowej oceny w wielu przypadkach jedynie nas zwodzi.

Bo, jak to zwykle z tymi przeróżnymi, tajemniczymi efektami i procesami bywa, są w dużej części nieświadome, co w swoim eksperymencie z lat 70 wykazał Richard Nisbett. Badani (studenci) zostali podzieleni na dwie grupy - jedna z nich oglądała nagranie, gdzie wykładowca odpowiadał na kilka pytań w sposób ciepły i przyjacielski, druga - ten sam wykładowca, te same pytania, lecz odpowiedzi udzielane zimno i z dystansem (co, oczywiście, sugerowało, że pierwszy widziany będzie jako sympatyczny, drugi zaś nie). Obie grupy miały następnie oceniać wykładowcę: jego wygląd, efektywność w nauczaniu, a nawet atrakcyjność jego akcentu. Jasna sprawa, ten pierwszy był oceniany lepiej pod każdym względem. Naukowcy dali badanym szansę skorygowania błędu - sugerowali studentom, że ich pierwsza, ogólna ocena, mogła mieć wpływ na te bardziej konkretne, dotyczące poszczególnych cech. Mimo to, większość uważała, że to zupełnie nie miało wpływu. Ba, niektórzy nawet twierdzili, że było zupełnie na odwrót, i to cechy takie jak atrakcyjność czy akcent wpłynęły na tę globalną ocenę sympatyczności. Wnioski? Często nie mamy pojęcia jak przebiega wiele naszych procesów umysłowych i dlaczego oceniamy tę osobę tak a nie inaczej.


Czy świadomość istnienia efektu aureoli może nas powstrzymać od wydawania takich ocen? Niestety, zwykle nie mamy pojęcia, w którym momencie zostaje on uruchomiony. A nawet jeśli ktoś po fakcie wskazałby nam jego działanie - zwykle wyparlibyśmy się tego zjawiska, uznając, że nasze oceny pochodzą z wiarygodnego i przemyślanego źródła. (Nasz mózg zdecydowanie nie lubi się mylić.)
Smutny jest fakt, że najczęściej oceny te mają wiele wspólnego z atrakcyjnością. I tak, nawet dzieciaki w szkole podstawowej czy przedszkolu mogą być lepiej oceniane, jeśli ich wygląd na to "wskazuje". Widząc niesfornego dzieciaka, który podczas zabawy rozczochrał włosy i zmiął ubranie, nauczyciel będzie miał większą łatwość w traktowaniu go inaczej, zakładając, że wraz z wyglądem idą i takie cechy, jak brak chęci do nauki czy nawet brak zdolności.

Halo efekt jest wykorzystywany przez sprytnych marketingowców (napis "bestseller" na okładce książki), ale i w branży modowej (nazwa konkretnej marki na metce) czy w polityce, a poza tym czyha na nas w wielu sytuacjach w codziennym życiu. I chyba możemy jedynie próbować się przed nim bronić poprzez wiedzę i świadomość - zadawać sobie pytania, dociekać, czy specyficzna ocena nie wynika z jakiejś ogólnej, powierzchownej i łatwo obserwowalnej. Może się udać. A jeśli nie - cóż, zapewne pozostaniemy tego nieświadomi...(Mózg czuwa, by zawsze mieć rację!)


Kończąc, jak zawsze zapraszam Was ciepło do Kaliny, która odwaliła kawał niezłej roboty - zabrała się za rozpracowywanie hormonów, wyjaśniając całą tę maszynerię w niezwykle przystępny sposób - sprawdźcie sami, koniecznie! Dajcie nam znać, co myślicie o całej serii i jak Wam się czyta wpisy z tego cyklu :)

Spodoba Ci się również

4 komentarze

  1. Świetny tekst! Nie słyszałam wcześniej o takim zjawisku, ale osobiście staram się z całych sił walczyć z nawykiem jakiegokolwiek oceniania innych, bo zdecydowanie jest to jedna z rzeczy, których w sobie nie lubię najbardziej, a trochę czasu zajęło mi w ogóle uświadomienie sobie i przyznanie się do tego, że faktycznie mi się to zdarza :) Jak dla mnie jest to jedna z najcenniejszych zalet Twoich wpisów, że faktycznie pobudzają do refleksji! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Wciąż to we mnie obecne, choć wcale tego już nie chcę. To działa na jakimś poziomie nieświadomym, automatycznym. Bo po prostu idzie sobie osoba przede mną i od razu nadchodzi lawina myśli - "jakie ona ma ładne włosy, a te nogi... ach!" But, workin' on this, staram się to zauważać i odganiać od razu.

    OdpowiedzUsuń
  3. I całkowicie się tego oceniania pozbyć pewnie nie da, najważniejsza jest kwestia świadomości, bo wtedy możemy na te myśli reagować lub nie.
    I wiesz, jak to pisze Rupi, ciała innych dziewczyn nie muszą być naszymi polami bitwy - to, że ktoś jest piękny nie umniejsza Twego piękna. 🌸

    OdpowiedzUsuń
  4. Olu, dziękuję Ci za jak zwykle motywujący komentarz ❤

    I, jak już napisałam wyżej (również Oli 😌) - czasem lepiej zaakceptować fakt, że to ocenianie z nami będzie, bo to poniekąd kwestia ewolucyjna. Ale najważniejsza jest możliwość selekcji, które z tych ocen przyjmujemy, a z którymi się nie godzimy.

    OdpowiedzUsuń

It means a lot, thank You!

Subscribe