63.
Słońce, słońce, słońce! Wreszcie zawitała pogoda adekwatna co do pory roku. Niestety, są też i skutki - moja twarz okropnie swędzi, podrażniona pierwszymi promieniami słonecznymi. Siedzę sobie więc z grubą warstwą kremu, co nawet pasuje do okoliczności - o 20.45 będę wyglądać jak kibic z prawdziwego zdarzenia. Nie wiem co się ze mną stało, do tej pory w życiu nie obejrzałabym meczu w całości, a wtorkowy Polska-Rosja śledziłam z wypiekami na twarzy, ciesząc się jak dziecko z strzelonego gola. To było wspaniałe uczucie, chyba jednak jestem patriotką. I chociaż moja mama jest nastawiona negatywnie i mówi o naszej przegranej-ja będę wierzyć w Polską drużynę do ostatniej minuty gry.
Wczorajszy wieczór był wspaniały! A tak bardzo obawiałam się tego komersu, miałam przecież się na nim nie pojawić, a jednak przeznaczenie sprawiło, że znalazło się dla mnie miejsce. I nie żałuję, pomimo tej ostatniej półgodziny, kiedy to natrętne myśli za nic nie chciały dać mi spokoju i nie pozwoliły się bawić do końca.
Jutro mam zamiar zacząć czytać genialnego bloga happyholic i stopniowo wprowadzać zmiany do swego życia. Sporządzę listę głównych celów i będę robić wszystko, by do nich dążyć. I koniecznie muszę zacząć traktować to na serio, bo zbyt często powtarzam tylko, że coś zmienię, lecz moje lenistwo mi to uniemożliwia.
Ale jest coś, co już wypróbowałam, a co chciałabym nieco poszerzyć. A mianowicie postcrossing.
Zainspirowana pomysłem autorki pewnego bloga(którego adresu obecnie nie pamiętam, za co bardzo, bardzo przepraszam ^^")chciałabym móc utrzymywać listowny kontakt również i z Wami. Pocztówka z Waszego miasta, mini prezencik, bądź list - ach, wprost uwielbiam takie rzeczy dostawać oraz wysyłać ♥ Więc jeśli znalazłby się ktoś chętny, proszę o kontakt. :)
I to by było tyle na dzisiaj, trzymamy kciuki za dzisiejsze 2:1 dla Polski!
any questions?