Czym jest kobiecość?
Rozpoczynając cykl postów o kobiecości, o którym pisałam kilka dni temu, pragnę ukazać Wam jego niezwykłą złożoność. I już na wstępie chcę zaznaczyć-nie ma jednej, poprawnej definicji tego słowa. Po prostu. Owszem, zapewne jest parę takich cech, które są, nazwijmy to, stałe, lecz każda z Nas, każda kobieta jest wyjątkową, SWOJĄ definicją kobiecości. I jeśli tylko faktycznie czuje się dobrze i swobodnie-wszystko gra.
Bez zbędnych słów, przechodzę do tego, co dziś dla Was zaplanowałam.Wypowiedzi kobiet, które podziwiam. Każda z nich jest inna, to jasne, ale jedno łączy je z pewnością-siła, moc i niezwykłe piękno.(Nie jedno, a trzy, ups)

Kobiecość, oprócz powiązania z pięknem, kojarzy mi się z siłą. Jest to zupełnie inny rodzaj siły, niż fizyczna. Siła kobiety leży w jej wytrwałości w znoszeniu niedogodności, w cierpliwości i wrażliwości. Dzięki tym cechom kobieta umie zaopiekować się chorym i dzieckiem, często lepiej niż mężczyzna.
Kobiecość to dla mnie ciepłe, dobre serce, zawsze opiekuńcze i często wybaczające. To subtelność i zaradność. To pewność swojej wartości i swojego piękna, przy jednoczesnym zachowaniu pokory i niewymuszonej skromności.
Sądzę, że kobiecość trzeba w sobie odkryć i do niej dorosnąć, nauczyć się ją akceptować i nią emanować w odpowiedni sposób. Kiedy myślę o kobiecości, widzę pewną swoich poglądów, zadbaną kobietę, wiedzącą co chce osiągnąć, pozostając przy tym delikatną, ciepłą i inteligentną osobą.
Mary
Być kobietą. Słowa te, choć tak oczywiste, mają w sobie tajemnicę.
Dla mnie kobiecość to delikatność. Subtelność.Kobieta, która ma w sobie coś kobiecego, to kobieta przede wszystkim znająca swoją wartość. Zdająca sobie sprawę zarówno ze swoich atutów, ale i wad. Potrafiąca umiejętnie zatuszować to, co jest niedoskonałe. Ba, potrafiąca sprawić, że ta niedoskonałość staje się zaletą. Kobiecość jest jak motyl... dotyka swoimi delikatnymi skrzydełkami najgłębszych skrawków duszy. Intryguje, zachwyca. Kobiecość to broń każdej z nas. Broń, ale także tarcza, która chroni nas przed światem i jego wymaganiami. Kobiecość jest ulotna, delikatna, często nieuchwytna. Czasami trzeba dać jej wolność tylko po to, aby sama do nas powróciła. W najmniej oczekiwanym momencie.

Myślę, że kobiecość to przede wszystkim świadomość. Świadomość tego, że nie bez powodu jesteśmy takie, a nie inne. Nie ważne, czy jesteśmy za niskie, za grube, zbyt pryszczate. Chodzi o to, że jeśli pogodzimy się ze swoim przeznaczeniem to bycie kobietą będzie dla nas nagrodą, a nie udręką. Może to troszkę nie w temat, ale tak to widzę. W końcu w jakimś stopniu jesteśmy uprzywilejowane przez naturę.

Poczucie kobiecości wiąże się jak dla mnie przede wszystkim z odczuwaniem swojego ciała, bo jakby nie patrzeć ciało przede wszystkim odróżnia kobietę od mężczyzny. Kobiecość to świadomość swojego ciała - jego zalet, a także postrzeganie "wad" jako atut. Ale też wiąże się to dla mnie z wieloma uczuciami, takimi jak poczucie szczęścia czy bycie kochaną. Tutaj niemały wpływ ma ukochana osoba, dzięki której mogę poczuć się naprawdę kobieco. I nawet nie chodzi cały czas o wygląd, ale o akceptowanie siebie i taką pewność, dorosłość.

Raz jeszcze dziękuję bardzo tym wspaniałym Paniom, które zechciały poświęcić swój czas, by nazwać to, co według nich składa się na pojęcie kobiecości.
A Wy-co sprawia, że czujecie się kobieco? Czego wciąż Wam brak, by móc tak się poczuć? Nie ukrywam, że liczę na dyskusję-przecież właśnie tak możemy lepiej poznawać siebie, odkrywać swe potrzeby i podzielić doświadczeniami.