­

166

Bycie inną(?) bywa uciążliwe. Nawet bardzo.
Ale jak ogromną ulgą jest poczucie, że nie jestem w tym osamotniona...w każdym razie nie całkowicie.
(A może tylko mi się zdaje?)
Bo czasem mimo wszystko czuję ogromną, przytłaczającą samotność w byciu taką osobą, chociaż właściwie sama nie do końca wiem, co przez to rozumiem. Nie wiem jaka chcę być, nie wiem kim jestem, nie wiem nic.
A szkolne wycieczki brutalnie udowadniają mi, jak wielki niepokój, obawy i sprzeczne emocje w sobie kryję.

Skończył się już mój melancholijny nastrój, kiedy tysiące myśli galopuje przez mój umysł, a ja próbuję ukoić go nieco(czyżby? a może jednak jeszcze bardziej rozjuszyć?)piosenką towarzyszącą mi przez cały dzisiejszy dzień-creep w wykonaniu Glee, oczywiście.


Hipokryta, egoista oraz tchórz, czy może podążająca za swymi uczuciami?

Uwolniłam się od presji, przestając zabiegać o ""prestiż"" w całej fotoblogowej społeczności i dając sobie spokój z fotografią(przynajmniej na ten moment), czy też uciekam w strefę komfortu i unikam podejmowania wyzwań?
Momentami mam też ochotę zawiesić działanie bloga, bo wydaje mi się, że nic nie wnoszę.
Ale co mi wtedy zostanie?
Czytania chyba nie można nazwać pasją...?
Właściwie...to czuję się przecież dobrze. Nie ma tej pustki co kiedyś. Rzadziej zdarzają się chwile, kiedy chcę zniknąć, równocześnie zwracając na siebie uwagę wszystkich, na których mi zależy i zdobyć ich zainteresowanie.

but...still.

Spodoba Ci się również

Subscribe