109

That's alright
I found a martyr in my bed tonight
Stops my bones from wondering just who I, who I, who I
A-a-a-am? Oh, who am I?

 Przetrwałam! Teraz w nagrodę mam dwa tygodnie wolnego, wreszcie znajdę choć trochę czasu dla siebie(mam nadzieję?). Będę mogła czytać, gdyż w trakcie zwykłego tygodnia idzie mi to koszmarnie wolno, tak mało nie czytałam jeszcze nigdy. (Uch, dobra, muszę się skupić na pisaniu posta, gdyż cały czas przeskakuję na inne karty. W ten sposób nie skończę go nigdy.)...Co jak co, ale dzisiejszy dzień był idealny-wspaniałe rozpoczęcie ferii. (No dobra, prawie idealny. Ale ideałów nie ma przecież, prawda?) To taka odskocznia od ciężkiego tygodnia, który mam już za sobą. Tak, zasada "spodziewaj się najgorszego, a się nie rozczarujesz" musi być przeze mnie częściej praktykowana, gdyż niestety zdarza mi się o niej zapomnieć, co sprawia, że wraz z każdą, najmniejszą nawet porażką, rozpadam się na setki, tysiące okruchów. Ale za każdym razem(wraz z odrobiną(taką szczególnie dużą odrobiną)pomocy)zbieram wszystkie fragmenty w całość i brnę dalej. (Hm, gdybym wczoraj tutaj coś napisała, treść postu brzmiałaby zdecydowanie inaczej. Byłoby to całkowite zaprzeczenie wszystkiego, co dziś tu zawarłam. Ale skoro tego nie zrobiłam, skoro już się z tym uporałam-zamykam to w szufladce, gdzie trzymam wszystko co bezpośrednio dotyczy życia innych, lecz szczególnie mnie dotknęło i wyrzucam klucz za siebie.
A wiecie co przeraża mnie najbardziej? Za 9 dni kończę 17 lat. I z całego serca wolałabym, by ten zniknął z kalendarza. A tam. Dasz radę.

     ____________________________________________________________________________

"Maria łaski pełna" została mi polecona przez mamę już jakiś czas temu, do którego miałam nieco sceptyczne podejście. Lecz wraz z każdą kolejną minutą filmu, przekonywałam się do niego coraz bardziej, przestałam odczuwać upływ czasu i zatraciłam się całkowicie w historii siedemnastoletniej Marii, która pragnie odmienić swe życie na choć odrobinę lepsze. Niestety, Kolumbia jest krajem ubogim, gdzie trudno znaleźć godne zatrudnienie, które ponadto zapewniałoby dobre warunki wielopokoleniowej rodzinie. Pech chciał, że akurat w tym czasie dziewczyna poznaje Franklina i zwierza mu się ze swych zmartwień. Ten ma jednak propozycję atrakcyjnej, choć równie ryzykownej pracy. Fakt, iż przy okazji zwiedzi świat, ale jednak zdecydowanie najbardziej wysoka płaca sprawiają, że główna bohaterka przyjmuje ofertę. Zostaje mułem, który za zadanie ma przemycić heroinę do Stanów. 60 woreczków. We własnym żołądku. 

Skąd taki tytuł nawiązujący do chrześcijaństwa? Myślę, że plakat reklamujący film doskonale to obrazuje. Maria unosi swą twarz ku górze, by "przyjąć" kapsułkę z narkotykiem, która symbolizować ma komunię świętą. Jest ona zarówno wielką szansą, jak i cierpieniem oraz trudnością dla dziewczyny. Już samo połknięcie opakowania tej wielkości przysparza wiele problemów. Patrzyłam na tę scenę z dużym przejęciem, zastanawiając się, czy bohaterka podoła wyzwaniu. Co w takim razie czeka na nią w trakcie podróży? Maria nie decyduje się na to przedsięwzięcie z egoistycznych pobudek. Chce to zrobić głównie dla swej rodziny i poczętego dziecka, którego ojciec wykazuje niedojrzałość i brak zainteresowania. Pragnie zapewnić swym bliskim lepszy byt, nie chce, by jej nienarodzony maluch narodził się "w stajence". W ten sposób usiłowałam tłumaczyć sobie wszystko to, na co zgodziła się tytułowa bohaterka. 

Film w swej prostocie ukazuje wszystko, co miał na celu uświadomić widzom. Bez zbędnych ubarwień i efektów specjalnych, sama prawda, tylko prawda. Bezwzględny świat handlu środkami odurzającymi zestawiony z biednym miasteczkiem nieopodal Bogoty. Momentami miałam wrażenie, iż oglądam prawdziwy dokument, nie wyreżyserowaną ekranizację historii, które faktycznie mają miejsce na świecie. Zakończenie...pozostawia niedosyt. Ale i nadzieję, że zdobyte doświadczenie wpłynie pozytywnie na przyszłość Marii i jej potomka, a dziewczyna nie pożałuje swych decyzji. 

     _________________________________________________________________________
Czas na wyszukane śniadania i celebrowanie każdego posiłku uważam za otwarty! Chcę, by te ferie były zupełnym przeciwieństwem zeszłorocznych, których wolę nie wspominać. 
Patrzcie, patrzcie!
Marzec, marzec, czekamy na marzec! "Planeta dobrych myśli" to po prostu zbiór żółtych karteczek pani Beaty, które chyba jednak wolę przepisać sobie sama, jednakże moja mama z pewnością nie zawaha się przed ich zakupieniem. Za to "W dżungli niepewności", ach, ach, raduje się ma dusza! I rozmówki, i kolejne podróże! Cieszcie się razem ze mną ♥
 Zostawiam Was z tym postem na jakiś czas, niedługo powinniście spodziewać się czegoś nowego, ze względu na więcej czasu wolnego. 
Dziękuję Wam bardzo, bardzo za każdy motywujący komentarz, za każdy komplement i uwagę. Uśmiecham się szeroko, gdy czytam ciepłe słowa skierowane w moją stronę. Dziękuję!
Udanego weekendu wszystkim życzę! :*

Spodoba Ci się również

23 komentarze

  1. Oh, byłam pewna że ty jesteś w moim wieku :) A tu młodsza, nie wyglądasz! Urodziny to piękny czas, będzie na pewno super :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś śliczna i wspaniale piszesz ;)
    Też oglądałam ten film. Bardzo mną wstrząsnął. Nigdy jeszcze nie oglądałam zadnego kolumbijskiej produkcji, ale ten był naprawdę dobry, autentyczny - i pomyśleć że takie rzeczy dzieją się naprawdę...
    Miłych ferii, ja muszę jeszcze czekać 2 tygodnie! ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja w tym tygodniu czytałam baardzo dużo :D

    OdpowiedzUsuń
  4. tobie również udanego weekendu i oczywiście calutkich ferii ! odpocznij sobie ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. W ogóle się nie pokazuje , że są nowe notki u ciebie na blogu ;( Gdybym sama nie weszla, to o dwóch bym nie wiedziala.

    OdpowiedzUsuń
  6. życze Ci niezapomnianych ferii, pełnych uśmiechu i radości z małych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że świętujemy ferie w tym samym czasie. Możemy z ulgą odetchnąć i zbierać siły na II semestr w szkole :)
    Film [?] o którym napisałaś recenzje wydaje się być świetny. Z pewnością skuszę się na obejrzenie go w czasie ferii.

    OdpowiedzUsuń
  8. No jasne,że się nie zawaham!Z niecierpliwością czekam też na maj,kiedy to ukaże się "Blondynka na Jawie"...Koniecznie obejrzyj sztukę "Oskar"!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wolne, wolne :D w końcu.
    Miłego wypoczynku ^^
    AAwww brokat na zdjęciu <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham Cię na tym zdjęciu. Wogóle Cię kocham, ale kocham też to zdjęcie. Cudem jesteś! Jesteś taka... inspirująca. Naprawdę.
    A ten film, o którym napisałaś, przeraża mnie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się, że w końcu się odezwałaś :) Tęskniłam za Twoimi postami ;)

    Cieszę się, że ferie zaczęły się dla Ciebie pozytywnie :) Życzę Ci miłego wypoczynku :)

    Filmu nie oglądałam, ale po opisie sądzę, że by mi się spodobał. Lubię czasami obejrzeć coś, nad czymś trzeba się chwilę zastanowić (ale pewnie obejrzę go dopiero w wakacje :< )

    Mam nadzieję, że pokażesz na blogu swoje śniadanie, od których, gdy na nie patrzę ślinka mi cieknie *.*

    Super zdjęcie ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale jesteś śliczna :)
    Zazdroszczę Ci ferii, ja jeszcze muszę się tydzień pomęczyć, ale dam radę. Też uwielbiam uczyć się nowych języków i czytać :D
    Miłych ferii Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak ja Ci zazdroszczę ferii, co prawda ja do nich mam jeszcze tydzień, ale to i tak za dużo. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. naprawdę polecam taka owsianke,jest boska :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O, ja też już ferię i więcej wolnego czasu od razu odczuwalne ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Udanych ferii życzę ;*
    Filmu nie oglądałam, ale zaintrygowałaś mnie. Będę o nim pamiętać :)
    Musze sobie w końcu kupić coś Pawlikowskiej, zawsze jak tu zaglądam, to pragnienie rośnie jeszcze bardziej :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Książką jestem zachwycona. :) Dawno nie czytałam czegoś tak ciekawego i oryginalnego. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. dziekuje ! :) niee, niee... farbowane włoski mam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zaciekawiłas mnie tym filmem, muszę w wolnej chwili obejrzeć. Śliczna jesteś ;)
    Ps. Możliwość obserwowania mojego bloga (tak jak prosiłaś) już istnieje ;) pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. piękności *.* uwielbiam na Ciebie patrzeć, uwielbiam Cię czytać
    a co do urodzin, to głowa do góry, ja staram się myśleć pozytywnie o moich :)) muszę zaglądnąć do biedronki, bo wspominałaś w wiadomości o książce Pawlikowskiej, muszę ją mieć!!

    BUZIACZKI :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  21. ha! butelkowa zieleń. planuję sobie taką zrobić, już mam kupioną wielką welurową bluzkę na ten cel :D udanych ferii!

    OdpowiedzUsuń
  22. teraz mam ochotę zobaczyć ten film !
    radosnych i beztroskich ferii :)

    OdpowiedzUsuń

It means a lot, thank You!

Subscribe