173

Siedzę i nic nie wiem.
Chciałabym coś napisać, nie pierwszy raz zresztą, wyrwać się schematom, wyzwolić z FORMY(bardzo adekwatnie co do jutrzejszych zajęć z polskiego, czyli ciąg dalszy odkrywania, że wcale nie jestem takim wspaniałym humanistą, jak zwykłam myśleć o sobie).

Za dużo wiem, zbyt wielu szczegółów jestem świadoma.
I już nawet nie mogę pozwolić sobie na chwilę słabości, bo
 -> szukasz sobie chorych problemów, które nie istnieją, shame on you
-> chcesz w ten sposób jedynie zyskać zainteresowanie, stara śpiewka
-> jak to?! przecież masz dawać innym nadzieję, inspirować

Detoks uczuciowy i emocjonalny jak najbardziej wskazany.
Proszę

Aż chce się zaśpiewać po raz kolejny "I'm a creep, I'm a weirdo(...)"



Spodoba Ci się również

5 komentarze

  1. też zaczynam odkrywać że wcale taki dobry humanista ze mnie nie jest haha, ani ścisłowiec ;))) eh ;c

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdy może mieć złe momenty w życiu.......................Podobnie sama czuję się teraz .Pozdrawiam Cię i wysyłam dużo pozytywnej energii

    http://angelikarecenzjeksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, zależy co masz na myśli mówiąc chwila słabości. Nie można się poddawać ani też zbyt wiele od siebie wymagać. Chwila ZDROWEGO (You know what I mean) odpoczynku może okazać się dobrym rozwiązaniem. Uszy do góry! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze co mnie zastanowiło w twojej notce - "ZA DUŻO wiem, ZBYT WIELU szczegółów jestem świadoma.". Zadaję więc pytanie retoryczne: czy wolisz żyć w iluzji, kłamstwie, że coś nie jest takie jakie jest, tylko dlatego, że tak jest w tym momencie wygodnie? "Nieświadomość to najtańszy z psychotropów." - Izabela Sowa. Na myśl przychodzą mi jeszcze słowa piosenki zespołu Raz Dwa Trzy: "Nazywaj rzeczy po imieniu a zmienią się w oka mgnieniu". Sądzę, że tego "oka mgnienia" nie powinno się traktować dosłownie aczkolwiek wierzę w to, że prędzej czy później prawda daje swego rodzaju wyzwolenie. SAMOŚWIADOMOŚĆ niesie moim zdaniem za sobą progres. Problemy i gorsze chwile nie znikają ale jesteśmy w stanie się zdystansować, popatrzeć na to z większym spokojem i ufnością.
    Drugie: "I już nawet NIE MOGĘ pozwolić sobie na chwilę SŁABOŚCI" - czyżby ktoś tu chciał bawić się w Boga lub niezniszczalnego, idealnego herosa? A może zbyt duża presja otaczających ludzi i ich oczekiwań (które, patrząc na nie na spokojnie, mogą podtruwać nasze życie i czynić je ICH własnością)?
    Nikt nie lubi być na dole - to bardzo ludzkie. A może by tak wynieść się nieco ponad naszą przyziemną, cielesną sferę i spojrzeć pand tym wszystkim, pogodzić się z tym, że jest jak jest, że nie ma światła bez ciemności, że nie ma złych decyzji, bo żyjąc tylko raz nie jesteśmy w stanie doświadczyć danej sytuacji i zweryfikować, czy rzeczywiście lepiej by było gdyby... Łatwo się pisze, prawda? Prawda.. Wiedz, że próbuję tu przekonać nie tylko ciebie, ale też samą siebie.
    Pozdrawiam
    Natalia

    OdpowiedzUsuń

It means a lot, thank You!

Subscribe