171


Jakiś czas temu, w chwili zwątpienia, kiedy stwierdziłam, że wydaje mi się, iż nie mam żadnych marzeń, A. przypomniała mi o stworzonej w okresie wakacyjnym Liście Celów i Marzeń, która ma całe 110 punktów(no, obecnie może o kilka mniej, bo przeglądając ją znalazłam już dwa, które spełniłam!). Jednym z nich od dawna jest chęć, zamiar, marzenie, by wydać książkę. Kiedyś nawet zaczęłam-udało mi się pochwycić wenę i zapisałam stronę, dwie. I tyle. Mówiłam sobie, że teraz jeszcze nie czas na to, zbyt małe mam doświadczenie, niewystarczająco dużo przeszłam, nie umiem pisać, jestem przecież jeszcze dzieckiem. Kiedy tylko sobie o swym planie przypominałam, zaraz znajdowałam mnóstwo wymówek, by oddalić w czasie jakiekolwiek poczynania w tę stronę.

Wczoraj coś się zmieniło. O dziwo, w kościele, podczas kazania, które wygłaszał ponad siedemdziesięcioletni, aczkolwiek bardzo charyzmatyczny ksiądz mający na swoim koncie wydaną publikację. Nie mam pojęcia dlaczego akurat on, dlaczego właśnie tamten moment tak do mnie przemówił, ale wtedy postanowiłam zacząć działać.

Czeka mnie powrót do przeszłości, mnóstwo szperania, przegląd całej historii fotobloga, mejli, sterty pamiętników...Ale nie boję się tego. Wręcz przeciwnie, czuję, że chcę to zrobić i wiem nawet w jaki sposób. A celem, który mi przyświeca jest pomoc, motywacja i niesienie nadziei na powrót do szczęścia i życia tym, którzy ją już utracili.

***
Dla wszystkich, których nudzi moja pisanina, a którym brakuje odsłon kulinarnych na moim blogu-szarlotka, która wygląda(i w zasadzie taka jest)dość zwyczajnie, ale to zdecydowanie nie umniejsza jej klasycznego, wspaniałego smaku.(A może przesadzam, bo po prostu lubię ciasta z jabłkami? :))

I jeszcze malutkie ogłoszenie-chciałabym pozbyć się zalegających w domu książek, których kolejny raz nie będę czytać-sprzedam w niskich cenach bądź wymienię. TU lista.
Oraz kilka ciuchów TUTAJ.

Have a nice week! :*

Spodoba Ci się również

22 komentarze

  1. Jak ja dawno u Ciebie nie byłam :o
    Nie ma co odkładać marzeń na później, mimo, że często znajdujemy jakąś wymówkę. Lepiej wziąć się w garść i zacząć działać. Trzymam kciuki, że uda Ci się napisać i wydać książkę, która podbije serca czytelników :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Przede wszystkim życzę powodzenia w pisaniu, no i oby to wspominanie tylko cię zmotywowało, a w żadnym wypadku ni pociągało w drugą stronę! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mmmm zjadłabym <3

    // klikniesz na moim blogu w baner Aupie? To dla mnie ważne <3
    nierealniie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. czytając Twoje posty nawet nie wiem co powiedzieć
    powiem tylko tyle:
    jesteś cudowną osobą
    podziwiam Cię

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja doszłam do wniosku, że opasłego tomiska nigdy nie napiszę. Ciężko jest mi ujarzmić moją wyobraźnię, dwie strony pisania o jednym to byłby wyczyn :p "Specjalizuję" się w opowiadaniach, więc może kiedyś wydam małą książeczkę z moimi wypocinami. Wiersze też można by było dorzucić ;)

    Życzę Ci powodzenia w realizacji Twojego celu i serdecznie pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale ładniutka ta Twoja szarlotka wyszła :) Pomyślałam, że na święta możemy upiec coś razem. Święta to czas na ciasto to zrobimy coś razem, będzie przyjemniej!
    N., bo marzenia się spełnia, a nie marzenia się spełniają. Dlatego musisz działać. Z książką, z czymkolwiek. Dopóki brak Twojego działania będzie to marzenia same nie przyjdą. One potrzebują dużej zachęty. Trzymam kciuki. W razie czego służę pomocą w pisaniu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mama mówi, że należy "mieć zamiary", to podobno bardzo pomaga. Co do książki, dzielimy to marzenie. Próbuj i walcz, trzymam kciuki! : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje Święta w tym roku też nie będą takie piękne, jak zwykle, ale mimo wszystko- nie pozwolę zepsuć sobie nastroju! :)

    A szarlotka, choćby wyglądała najzwyczajniej na świecie- zawsze jest idealna i najlepsza na wszystko! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też chcę w przyszłości napisać książkę! Podejmowałam już wiele prób, ale wciąż dochodzę do tego samego wniosku co ty - jestem jeszcze za mało doświadczona, aby napisać coś wiarygodnego, mądrego. Trzymam kciuki, żeby ci się udało :)

    Bardzo apetyczna szarlotka!

    OdpowiedzUsuń
  10. czasem myślę, że nie trzeba robić sobie takiej listy. można się tylko rozczarować, jak wiele mogłam, a jak wiele nie zrobiłam. zamiast tego, trzeba po prostu działać, starać się, realizować się, nie stać w miejscu. i spisywać wspaniałe rzeczy, które zrobiłam, a nie te, które chcę zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej, a ja nie lubię ciast z jabłkami - fuj! :D
    Trzymajmy kciuki za wszystkie marzenia. Też mam takie (o książce) - napisałam 40 stron, wysłałam do wydawnictwa. Chcieli mnie wydać. Napisałam kolejne 40, ale to było ciągle za mało. W każdym razie i tak trafiłam na nieodpowiednie wydawnictwo, ponieważ tylko by chcieli ode mnie kasę, pisałam z samym Pilipiukiem w tej sprawie :D:D To był znak, wiem to. Że powinnam doszlifować pomysł, poczekać, dojrzeć, przemyśleć wszystko jeszcze raz.

    Jeśli chodzi o ten kalendarz to kupiłam go w Auchanie za 15zł. Każdy dzień jest na jednej stronie już z podziałem na godziny. <3 Jedynie weekendy są po połowie. W następnym poście u siebie go pokażę i napiszę z jakiej dokładnie firmy jest, podeślę Ci adres potem :D

    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Novae Res, teraz może wzbudza większe zainteresowanie, ale myślę, że sytuacja autor nie jest aż taka dobra. Wiadomo było, że chcą mnie wydać jakoś jeszcze w zeszłym roku, wtedy wydawnictwo nie miało aż takiego zaufania, teraz być może jest lepiej.

      Jeśli chodzi o samą książkę (tylko się nie śmiej) :D Inspirację w ogóle zaczerpnęłam z moich snów.
      Zaczyna się od snu pewnej dziewczyny. Jest w swoim pokoju, odczuwa impuls, żeby otworzyć swoje łóżko (wiesz, takie składane, typowa wersalka). Staje na krawędzi opierając się dłońmi o nie, pod sobą widzi tajemnicze miejsce z jeziorem. Skacze tam. Wszystko się zmienia - nie świeci już słońce, nie śpiewają ptaszki, tylko robi się po prostu mrocznie. Tajemniczo. Słyszy tylko głosy, które każą jej szukać w tym jeziorze zaginione dziewczyny. Owszem, znajduje coś na dnie, ale na pewno nie to, czego oczekiwała. Otóż postać łapie ją za rękę, na początku zostaje z nią na dnie, ale wyławiają się po jakimś czasie. Postać mówi do dziewczyny, że to wszystko jej wina, i zaczyna ją topić.
      Tak historia się zaczyna.

      Dużo mogłabym pisać o moim pierwszym dziecku, warto też wspomnieć że ogólnie przyjaciółka tej dziewczyny zaginęła i teraz czuje się za wszystko winna. Ma depresje, chce się pozbyć wyrzutów sumienia i dziennika, który po sobie zostawiła przyjaciółka. Wymyśliłam sobie również, że w jakiś sposób dzienniki są prowadzone za ludzi, ale jak to sensownie wytłumaczyć, jeszcze nie wiem :D "Bezpieczeństwo", "ochrona" i trochę magii :D

      Ojej, trochę się rozpisałam. Nie jesteś zła? :D

      Usuń
    2. http://wiktoriaprywatnie.blogspot.com/2013/11/20132014.html :D

      Usuń
  12. Też miałam kilka podejść do napisania książki :P Może kiedyś napiszę więcej niż 15 stron :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Przypomnij proszę nazwę Twojego starego fbl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o ten, o którym mowa w poście, to raczej nikt go nie zna, bo to nie był zwykły fotoblog, więc nie ma czego przypominać :)

      Usuń
  14. Pisz póki masz siłę i póki chcesz! Ja od dziecka mnóstwo pisałam, miałam już 7 lat i pisałam pierwsze wiersze i też podobnie mówiłam i gdzieś w liceum, głównie pod koniec kiedy matura, wybór studiów i tak dalej kompletnie jakoś to ze mnie dosłownie uleciało. Jakoś nie miałam już o czym pisać, jakoś nie wiem, jakbym z tego "wyrosła". Nie odkładaj! Spełniaj marzenia tu i teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja życzę inspiracji i motywacji - bez tego ani rusz ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Cześć :) Z góry przepraszam za spam, ale zwracam się do Ciebie z ogromną prośbą ! :) Jestem studentką II roku GiZP na UE w Katowicach :) W ramach zaliczenia z przedmiotu "Nauka o państwie i polityce" muszę przygotować projekt na temat organizacji pozarządowych. Stworzyłam ankietę i wyniki chciałabym właśnie wykorzystać w tym projekcie. Byłoby mi bardzo miło gdybyś mogła ją wypełnić. Dla Ciebie to niecałe 5 minutek a dla mnie to sprawa życia i śmierci, ponieważ stawką jest zwolnienie z egzaminu :) Z góry dziękuję za pomoc :) ANKIETA JEST OCZYWIŚCIE ANONIMOWA :)

    http://www.ebadania.pl/24fd581ed5614005

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo jestem ciekawa tej twojej książki *.*

    OdpowiedzUsuń
  18. Szczerze mówiąc trochę nie pojmuję idei twojej książki, ale to zapewne dlatego, że swego czasu ja traktowałam tego typu literaturę jako inspirację do tego, jak dobitniej uzewnętrznić swoje zagubienie. Szczęśliwe zakończenia nie znaczyły dla mnie zbyt wiele, a może nawet trochę dobijały. Mi osobiście żadna książka nie pomogła, raczej własna praca, doświadczenie i ktoś, kto tego wszystkiego słuchał. Nie piszę tego po to, żeby cię zniechęcać. Może rzeczywiście komuś odpowiada taka forma terapii.
    Tak sobie teraz myślę, że książki tego typu powinny być polecane nie samym anorektyczkom(-tykom) lecz raczej ich rodzicom i opiekunom, by mogli w jakimś stopniu zrozumieć, co takim osobom w głowie siedzi. Niewątpliwie pisanie jest terapią dla samego twórcy, gdyż przeżywa wszystko na nowo, analizuje, może spojrzeć na siebie z innej perspektywy. Jestem jednak zbyt ograniczona do własnego doświadczania, by zrozumieć jak mogłaby taka książka pomóc osobie zmagającej się z chorobą (a w zasadzie z samym sobą).
    Pozdrawia
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za Twoją opinię! :)
      W żadnym razie nie chcę, by cokolwiek,co napiszę(jeśli napiszę)było "inspiracją" i to będzie moim priorytetem. Z całą pewnością nie znajdą się tam żadne cyfry, żadne wskazówki co do "oszukiwania", ani jednego pozytywnego słowa o chorobie. Wiem, jak takie książki mogą działać, sama to przeszłam nie raz, aczkolwiek zdaje mi się, że jest to zależne i od etapu chorowania i od sposobu, w jaki autor przedstawia anoreksję.

      Usuń

It means a lot, thank You!

Subscribe