131
You can't always get what you want
But if you try sometime you'll find
You get what you need
A czy wiecie, że gdybym miała możliwość cofnięcia czasu, za nic bym tego nie zrobiła? Bo WSZYSTKO, każda osoba, z którą miałam bliższy kontakt, każde ważniejsze wydarzenie w mym życiu kształtowało mnie i moją teraźniejszość. Dzięki temu dziś jestem świadoma zmian, które mogę w swej codzienności dokonywać. Chociaż czasem trzeba dać się ponieść, zaryzykować i po prostu ŻYĆ niż ciągle oczekiwać od siebie więcej i więcej, do czego zdecydowanie mam skłonności. (Dzięki, J! ♥) Postęp to postęp, nie ważne jak mały. Każdy wybór i każda decyzja, którą muszę podjąć sprawia, że utrwala się we mnie pewien schemat. I może to być równie dobrze pozytywne, jak i negatywne. Ale nie istnieje na tej kuli Ziemskiej człowiek, który mógłby poszczycić się życiem IDEALNYM. Absolutnie nie. Dlatego tak ważne jest, byśmy pozwolili sobie błądzić. Czasem na oślep, po omacku. Czasem popełnić ten sam błąd drugi, trzeci, dziesiąty raz. Następnie podnieść wzrok, rozejrzeć się dookoła, wziąć głęboki wdech i poczuć RADOŚĆ. Jesteśmy. I mamy ogromne pole do popisu. Własną misję do spełnienia, świat do zwiedzenia, cele do osiągnięcia. Let's go! Kto jest ze mną? :)
Tworzę sobie taką swoją własną The Bucket List. Na razie skromniutko się prezentuje, ponieważ będę ją uzupełniać na bieżąco, kiedy coś przyjdzie mi do głowy. Tadam, obnażam się przed Wami:
1. Zwiedzić Warszawę
2. Nauczyć się pływać
3. Pójść na lekcje jogi
4. Pójść na koncert
5. Lecieć samolotem
Och, oczywiście, mogłabym wymienić wiele, wiele miast, które chcę odwiedzić, ale jeszcze sama nie wiem, czy chcę/czy jest sens zapisywać każde z osobna...Chociaż, dlaczego nie? Przecież to mój zeszyt, mój pomysł, moje inspiracje, mój obszar do zagospodarowania. Mogę robić co chcę. Takie "mini-marzenia" strasznie mnie nakręcają. I sprawiają, że wprost nie mogę usiedzieć w miejscu. Chcę to WSZYSTKO już teraz!
Kilka zdjęć z ostatnich "sesji". Miotam się wciąż pomiędzy decyzją co do zakończenia swych nieudolnych zabaw z fotografią. Zobaczymy, czy ostatecznie odbędą się te, które planuję. Odwagi, odwagi!
No a teraz to, czego zawsze obawiam się najbardziej, ale jednak mimo wszystko jakaś część mnie bardzo pragnie podzielić się z Wami tym, co jest dla mnie tak ważne. Śpiewam sobie dalej.
W żadnym wypadku nie ważcie się oceniać tego pod kątem porównywania do oryginału, NEVEREVER, bo się ze wstydu spalę. To tylko taka tam zwykła ja, Natalia S, lat siedemnaście, zapragnęła sobie powyć do dyktafonu piosenkę, przy której wiele wylała łez użalając się nad sobą.
Btw, jestem loserem, koniec mojej współpracy z wholesale-dresses, bu. To chyba również przyczyniło się do moich wątpliwości i wahań dotyczących dalszego prowadzenia bloga. Don't worry, jak na razie zostaję z Wami, za bardzo potrzeba mi Was, potrzeba mi potwierdzenia własnej wartości, potrzeba mi miejsca, gdzie mogę dać odrobinę upust słowom.
A ta głupia książka do jogi mogłaby wreszcie przyjść...Zaczynam się bać, że nie dojdzie wcale mój prezent na ostatni(!)dzień dziecka. :(
A jako puenta-weźcie sobie to do serc, proszę: