­

93


Nie uratowała mnie powódź
 mimo że leżałam już na dnie.

 Nie uratował mnie pożar 
mimo że paliłam się przez wiele lat.

 Nie uratowały mnie katastrofy
 mimo że przejeżdżały mnie pociągi i samochody.

 Nie uratowały mnie samoloty 
które eksplodowały ze mną w powietrzu.

 Waliły się na mnie
 mury wielkich miast.

 Nie uratowały mnie grzyby trujące
 ani celne strzały plutonów egzekucyjnych.

Nie uratował mnie koniec świata
ponieważ nie miał na to czasu.

 Nic mnie nie uratowało. 
ŻYJĘ.




Chyba zaczęłam lubować się w poezji. Rozkoszuję się i smakuję połączenie ze sobą tak pięknie brzmiących słów, smakuję je, recytując po cichu wersety wiersza.  Zeszyt, który jeszcze miesiąc temu służył mi za pamiętnik, zaczął zmieniać się w zbiór ukochanych utworów, najbardziej żałuję jednak, że sama nie potrafię wyrazić skumulowanych we mnie emocji splatając ze sobą pojedyncze wyrazy, nadając im wyjątkowe brzmienie. Może to pomogłoby mi w rozszyfrowaniu swych uczuć, gdyż obecnie nie mam pojęcia o co mi chodzi i czego chcę. Jakby się nad tym głębiej zastanowić...mogłabym znaleźć setki zachcianek, wszystkie jednak, podejrzewam, zadziałałyby na chwilę. Bo ja wciąż pragnę więcej, mocniej, bardziej. A przecież powinno wystarczyć mi to, co mam, bo mam naprawdę wiele. Wstyd mi za siebie,  wstyd za moje bezpodstawne narzekania, wstyd za lenistwo, wstyd za niewdzięczność. Przecież dobrze wiem, że szczęścia nie może dać mi nic, ponieważ jest ono zależne tylko i wyłącznie od mojego sposobu postrzegania życia. Coś robię nie tak jak trzeba. Może ja również potrzebuję wyemigrować do puszczy amazońskiej na jakiś czas, by docenić urok życia w cywilizowanym świecie i  by nauczyć się czegoś od tamtejszych dzikich plemion, bo moje rozmyślania nad sensem własnej egzystencji zaczynają mnie odrobinę męczyć. A nie chcę żyć z myślą przewodnią: "skoro już tu jestem, to muszę robić swoje".





 Zdjęcia z udziałem prześlicznej Martini, wykonane przeze mnie ponad miesiąc temu. 

Chciałabym Was prosić, byście podzielili się ze mną Waszymi ulubionymi autorami, bądź wierszami, jako że dopiero zaczynam poznawać świat liryki i poruszam się trochę po omacku. 


Tymczasem dzisiejszy dzień będzie dla mnie pracowity-chcę przygotować się do szkoły tak, by faktycznie umieć. Nie chcę kolejnego dostatecznego z geografii, jestem zła na siebie, że nie poświęciłam większej ilości czasu na opracowanie podziału politycznego świata. Jestem pewna, że nawet do tak tępej głowy jak moja da się wbić nazwy i położenie poszczególnych państw, zamiast twierdzić, że nie jestem w stanie tego zapamiętać. Zostałam poproszona o posta opisującego moje sposoby nauki, postaram się napisać coś w tym stylu w najbliższym czasie. 


Życzę miłego tygodnia! 


N.

Spodoba Ci się również

Subscribe